Gdy Lena obudziła się nad ranem, Witka nie było w łóżku, wstała, wzięła z podłogi jakąś koszulkę, jak się okazało, która należy do Witka, ubrała ją i poszła do kuchni żeby zrobić sobie kawę. Gdy weszła do kuchni zobaczyła krzątającego się po niej Witka w samych bokserkach.
-Hej-powiedziała idąc do szafki na której stał ekspres do kawy.
-No cześć- Witek uśmiechnął się do Leny, podszedł do niej, objął ją od tyłu i dał buziaka w policzek.
Lena uśmiechnęła się do siebie i obróciła się w jego stronę. Zarzuciła mu ręce na szyję i powiedziała.
-Czemu uciekłeś z łóżka?
-Ja? W życiu!- zaczął się bronić- Ja tylko chciałem Ci przynieść śniadanko do łóżka.- pokazał na talerz pełen kanapek i szklankę soku pomarańczowego, które leżały na blacie- No ale pokrzyżowałaś mi plany bo wstałaś.- zrobił obrażoną minę.
-Oj ja nie wiedziałam. W takim razie ja już uciekam z powrotem do łóżka.- Chciała się wyrwać, ale Witek zbyt mocno ją trzymał.
-O nie nie nie. Nie ma mowy. Teraz to ja Cię już nie puszczę.- uśmiechnął się zaczepliwie do Leny, po czym ją pocałował, delikatnie, ale namiętnie.
Lena oczywiście odwzajemniła pocałunek. Witek posadził ją na ladzie cały czas się z nią całując. Jego ręka pokonywała drogę od kolana Leny w stronę uda, ale Lena przerwała.
-Ej jej jej.-zaczęła.
-No co?- zapytał z tym swoim uśmiechem na twarzy.
-Zaraz Felek wstanie.
-No to chodźmy do sypialni.
-Witek muszę zrobić Felkowi śniadanie.
-Oj zdążysz. Pomogę Ci.
-No tak już to widzę.
-Nie wierzysz? No wiesz ty co? Mi nie wierzyć?
Lena zaśmiała się pod nosem.
-Witek....
-A zresztą popatrz.- przerwał jej- ja już zrobiłem śniadanko, więc to będzie dla Felka a ja Ci zrobię pyszną jajecznicę, ale później.- uśmiechnął się zadziornie i pocałował Lenę.
Ta oczywiście odwzajemniła jego pocałunek. Witek wziął ją na ręce i zaniósł ją do sypialni. Położył ją na łóżku, a sam położył się na niej i zaczął ją całować. Całował jej usta, potem zaczął pieścić pocałunkami jej szyję. Już miał pozbyć się koszulki Leny gdy zaczęła dzwonić komórka Leny.
-Ignoruj- powiedziała Lena i przyciągnęła Witka z powrotem do siebie.
Wreszcie telefon przestał dzwonić, ale jak się okazało nie na długo. Ktoś był bardzo uparty i cały czas dzwonił. Witek sięgnął ręką po telefon Leny i wyłączył dźwięk, by już nikt im nie przeszkadzał. Po jakimś czasie Lena opadła obok Witka całkiem wyczerpana.
-O rany. Ale mi Ciebie brakowało.- wysapał Witek.
-Mi Ciebie też- powiedziała Lena i pogładziła Witka po policzku.
-Chodź tu do mnie.- powiedział Witek otwierając swoje ramiona.
Lena posłusznie wtuliła się w Witka. Leżeli tak, lecz ich sielankę przerwał wibrujący telefon Leny.
-Chyba ktoś nam nie da spokoju.- odparła Lena
-O. Już nie dzwoni.- zauważył Witek.
Lena z Witkiem usnęli przytuleni do siebie. Obudził ich trzask drzwi. Myśleli, że to Felek więc okryli się szczelnie kołdrą by nie zastał ich nagich. Lecz okazało się, że to nie Felek. W drzwiach ich sypialni stanęła Hana z Piotrem.
-No proszę proszę. To dlatego nie odbierałaś moich telefonów.- odparła Hana z uśmiechem na ustach- Wiesz jak się martwiłam. Myślałam, że coś się stało.
-Ale widać nie potrzebnie.- chrząknął Piotr pod nosem.
Lena z Witkiem leżeli i nie mogli nic powiedzieć. Zatkało ich totalnie. Czuli się jak nastolatkowie przyłapani na igraszkach przez rodziców.
-Dobra. To my już wam nie przeszkadzamy.- odparł Piotr ruszając w stronę drzwi i pociągając za sobą Hanę.
-Lenka odezwij się później. musimy pogadać.- Hana rzuciła pospiesznie i ruszyła z Piotrem w stronę samochodu.
Tymczasem w sypialni Latoszków dalej panowała niezręczna cisza, którą przerwała Lena.
-O boże jaki wstyd, jak wstyd.- mówiąc to schowała głowę po kołdrę.
Witek odkrył kołdrę i powiedział tylko.
-Kochanie lepiej chodź się ubierać bo Felek zaraz też nas nakryje.- Witek powiedziawszy to uśmiechnął się szyderczo do Leny.
-Witek! To nie jest śmieszne!
-Ale przecież ja się nie śmieje.- odparł z uśmiechem na ustach.
Lena nic nie odpowiedziała tylko szybko zerwała się z łóżka i zaczęła ubierać. Gdy ona była już ubrana, Witek w dalszym ciągu leżał w łóżku.
- Witek no już ubieraj się! Felek się zaraz obudzi. A poza tym...- zaczęła podchodząc do niego- to..- zbliżyła usta do jego ucha- obiecałeś mi jajecznice o ile dobrze pamiętam.
Dała mu szybkiego buziaka w usta i pobiegła do kuchni robić kawę. Witek zaraz dołączył do niej już ubrany. I tak jak obiecał zrobił jajecznicę. Siedli do stołu i zaczęli jeść cały czas uśmiechając się do siebie. Witek przerwał panującą ciszę.
-Lenka przepraszam Cię za wczoraj.
-Ej przecież za TO nie musisz mnie przepraszać.
Witek uśmiechnął się do niej.
-Nie chodzi mi o TO. Tylko o to co Ci wczoraj powiedziałem odnośnie mojego powrotu do pracy.
-Nie Witek to ja chyba muszę Cię przeprosić za moją reakcje. Ja poprostu też chciałam wrócić do pracy i myślałam że ty zostaniesz w domu z Felkiem.
Witka to zaskoczyło, ale rozumiał Lenę.
-Ale nie ma sprawy- kontynuowała Lena- ty wracaj ja jeszcze zostanę w domu, przynajmniej troszkę po odpoczywam i w ogóle.
-Kochanie posłuchaj mam lepszy pomyśl może po prostu wyślemy Felka do przedszkola?
-Nie no Witek jak ty to sobie wyobrażasz? Wiesz jak będziemy się gonić żeby go odbierać i zawozić do przedszkola?
-Lena słuchaj jedz to śniadanie ja idę budzić Felka i może podrzucimy go do Hany a my w tym czasie pojedziemy do szpitala i pogadamy z Tretterem.
-No nie wiem...
-Ej nie ma się nad czym zastanawiać. Porozmawiamy z nim i co ty na to jakbyśmy mieli tylko dyżury od 7 do 15? Wtedy zgra to się ładnie z przedszkolem Felka.
-No w sumie. Ale Witek musimy też pomyśleć o innych.
- No pomyślałem i wiesz Hana sama mówiła że chciała by więcej czasu spędzać z Felkiem więc żeby wprawiała się w rolę mamuśki dostanie Felka na 2-3 weekendy w miesiącu a my wtedy do pracy.
-No dobra. To idź budzić małego. A ja zadzwonię do Hany.
Tak więc Witek poszedł budzić syna, a Lena poszła zadzwonić do przyjaciółki. Po jakimś czasie Felek był już po śniadaniu i z Witkiem siedzieli ubrani i gotowi do drogi. Czekali jednak na Lenę która jak się wydawało kończyła rozmowę z Haną. Gdy już skończyła Witek tylko pokazał na swój zegarek na ręce.
-Kochanie półtorej godziny. Półtorej godziny.
-Oj no wiem. Ale to było ważne. Zresztą nie mogę Ci powiedzieć. - uśmiechnęła się do niego i skierowała się do syna.
-Synku mówił Ci już tata? Pojedziesz do cioci Hany i wujka Piotra. Dobrze?
-A mogę wziąć moją nową grę? Bo wujek obiecał mi że ze mną zagra.
-Dobrze to bierz tą grę i jedziemy.
Witek popatrzył z uśmiechem na Lene, podszedł do niej i szepnął na ucho.
-I tak od ciebie to wyciągnę.
Po czym pocałował ją namiętnie. Przerwał im jednak Felek. Więc Witek ubrał szybko buty i poszedł odpalać samochód.
-Pospieszcie się tylko.- powiedział na koniec i zniknął za drzwiami.
po chwili Lena z synem dołączyli do niego i pojechali w stronę domu Hany.
Lena i Witek
czwartek, 8 stycznia 2015
wtorek, 6 stycznia 2015
Opowiadanie 1 część 1
Witek już jakiś czas temu wyszedł ze szpitala, jednak dalej jeździł na rehabilitację. Lena wspierała Witka jak tylko mogła, ale mimo to iż z Witkiem mieszkali razem to tak jakby osobno. Lena niby wybaczyła Witkowi, ale nie do końca. Jej sypialnią od powrotu Witka do domu był pokój Felka. Nie była jeszcze gotowa na to by wrócić do swojego łóżka w którym spał Witek. Nie zdobyła się również na szczerą rozmowę z Witkiem. Witek widział co się dzieje z Lenką, jak chodzi po domu i nie wie co ma ze sobą zrobić, ale postanowił nie naciskać na nią i cierpliwie czekać.
W sobotni wieczór Felek usnął i Lena jadła z Witkiem kolację. Witek postanowił przerwać niezręczną ciszę...
-Wracam do pracy.-oznajmił Witek.
Lena zakrztusiła się kawałkiem kurczaka.
-No kiedyś na pewno.- parsknęła ironicznie.
-Ja mówię serio. Za tydzień wracam do pracy.
-Witek jak ty to sobie wyobrażasz? Jesteś w trakcie rehabilitacji!
-Tak, ale idzie mi coraz lepiej i nie chce siedzieć już całymi dniami w domu. Mam tego dość. Zresztą to moja sprawa. Chciałem tylko żebyś wiedziała.
Witek kontynuował jedzenie. Lena nie mogła uwierzyć w to co usłyszała. Postanowiła nie podejmować dalszej rozmowy. Skończyła jedzenie. Wstała od stołu zabrała swój talerz i poszła w stronę kuchni. Schowała talerz do zmywarki i postawiła zaparzyć sobie zielonej herbaty na uspokojenie. Oparła ręce na blacie i zamknęła oczy, by ochłonąć, gdy nagle poczuła czyjeś ręce na swoim pasie. Przestraszyła się, ale gdy zobaczyła, że to Witek chciała się wyrwać. Jednak się to nie udało. Witek był uparty trzymał ją mocno i wcale nie chciał puścić.
-Lenka, posłuchaj...
-Nie Witek, już wystarczająco powiedziałeś- ponownie chciała się wyrwać lecz nic to nie dało- mógłbyś mnie puścić?
-Mógłbym, ale nie chce.
-Witek!
-Ej bo obudzisz Felka- Witek uśmiechnął się zadziornie do Leny tak jak kiedyś.
W Lenie obudziło się wspomnienie tego jak kiedyś spędzali takie wieczory jak ten. Gdy tylko Felek poszedł spać, mieli czas dla siebie i nie marnowali tego, a teraz? No cóż trochę się pozmieniało. Lena zdała sobie sprawę, że strasznie jej tego brakuje. I mimowolnie odpowiedziała na uśmiech witka swoim uśmiechem. Ale szybko się zorientowała i przestała się uśmiechać.
Witek zauważył szybką zmianę nastroju Leny. Kochał ją całym sercem i marzył tylko o tym by było jak dawniej. Gdyby tylko mógł cofnąć czas....
-Dawno nie widziałem Cię uśmiechniętej. Pięknie wtedy wyglądasz.
Lena zalała się rumieńcem, ale szybko oprzytomniała.
-Witek chyba musimy porozmawiać.
-Przecież rozmawiamy.
-Ale mi chodzi o poważną rozmowę.
Lena podjęła kolejną próbę wydobycia się z objęć Witka, lecz on nie dawał za wygraną.
-Lenka nie szarp się tak bo i tak cię nie puszczę. Takiego skarbu nigdy nie powinienem wypuszczać z rąk.
-Witek wiele się zmieniło, ale...-Witek jej jednak przerwał
-Dobra Lenka posłuchaj wiem, że nawaliłem i gdybym tylko mógł cofnął bym ten cholerny czas, ale niestety nie mogę. Kocham Cię i poczekam tak długo jak będzie potrzeba. Bo mam nadzieję, że kiedyś może mi wybaczysz.
-Witek, ja...
-A i jeszcze jedno nie ma mowy, żebyś spała u Felka w fotelu. Widzę przecież jaka chodzisz połamana przez cały dzień. Wracasz do sypialni, a ja idę na kanapę. Koniec tematu.
Witek to powiedziawszy dał Lenie szybkiego buziaka w policzek i poszedł do łazienki.
Lena stała oniemiała, przez jakiś czas. Dotarło do niej to co Witek powiedział. Postanowiła przenieść swoją pościel do sypialni. Gdy wszystko już przeniosła, postanowiła pooglądać telewizor w salonie. Włączyła TV. Leciała akurat jakaś komedia romantyczna. Witek wyszedł z łazienki i poszedł po swoją pościel do sypialni, Gdy wszedł do salonu zobaczył Lenę siedzącą na kanapie i oglądającą jakiś film. Położył więc pościel na ziemi i siadł w fotelu. Nie chciał przeszkadzać Lenie. Po prostu siedział w fotelu i patrzył, ale nie w telewizor tylko patrzył na najpiękniejszą kobietę na świecie. Gdy Lena uśmiechała się do telewizora Witek widząc uśmiech na twarzy ukochanej sam się uśmiechał. Lena zobaczyła Witka który w dalszym ciągu jej się przyglądał, zmieszała się trochę.
-No co się tak uśmiechasz?- spytała Witka.
-A nic. Tak tylko.
-Mhmm.. Tak tylko.
-Co oglądasz?- zapytał.
-A takie tam.
Lena zawsze oglądała takie filmy w objęciach Witka. Więc lekko się zmieszała.
-Nie wierzę. Pamiętasz? Zawsze razem oglądaliśmy takie filmy.
Lena zaczęła szukać pilot żeby przełączyć na coś innego. Myślała, że nie pamięta.. Gdy już wyciągnęła rękę po pilot Witek ją ubiegł.
-Nie ma mowy oglądaj sobie ja idę nie będę Ci przeszkadzał.
Witek to powiedziawszy udał się w stronę kuchni.
Lena zauważyła pościel na ziemi i zorientowała się, że siedzi na miejscu spania Witka i przez nią on nie może iść spać.
-Daj spokój Witek. Przepraszam zapomniałam się, że masz tu spać. Już ci zwalniam miejsce.
-Lena spokojnie ja nie idę jeszcze spać. Oglądaj sobie.
Witek otworzył szafkę, wyciągnął butelkę wina, dwa kieliszki i nalał. Wziął je do ręki i podszedł do Leny.
-Trzymaj twoje ulubione.
Powiedziawszy to odszedł w stronę kuchni.
-Dzięki- odpowiedziała Lena- może się przysiądziesz?- zapytała Witka wskazując miejsce obok siebie na kanapie.
-Z miłą chęcią.
Witek siadł obok Leny. Oglądali film, pili wino i śmiali się jak kiedyś. Lena podczas jednego napadu śmiechu mimowolnie oparła się głową o ramię Witka, lecz szybko się zorientowała i usiadła na swoim miejscu.
-Przepraszam.- bąknęła pod nosem.
-Nic się przecież nie stało.
Witek dolewał wina i oglądali. Dawno nie bawili się tak dobrze w swoim towarzystwie. Nadmiar wina sprawił, że Lena usnęła w ramionach Witka, który zresztą też usnął. Lena ocknęła się po jakimś czasie i postanowiła iść do sypialni. Okryła Witka kołdrą i udała się do sypialni. Nie potrafiła usnąć wiedziała, że na tej kanapie strasznie źle się śpi, a poza tym zdała sobie sprawę, że przełamała się dzisiaj i dała Witkowi zbliżyć się do siebie i podobało jej się to. Postanowiła więc iść do salonu. Podeszła do Witka i lekko go szturchnęła w ramię.
-Witek! Witek! - szepnęła do niego dalej go szturchając.
Witek się ocknął.
- Coś się stało?- zapytał zdziwiony, i skrzywił się lekko z powodu bólu kręgosłupa po leżeniu na tej kanapie,
-Witek źle Ci się będzie tu spało. Chodź do łóżka.
-Nie no dam radę. Nie jest tak źle.
Mimo iż Witek starał się ukryć ból przed Leną, ona jednak znała go zbyt długo.
-Witek znam Cię nie od dzisiaj widzę przecież, że Cię boli. Chodź!- powiedziała ostatecznie, wzięła Witka za rękę i poszła w stronę sypialni. Witek zdążył tylko wziąć pościel i ruszył za ukochaną. Położyli się lecz nie mogli spać. Lena cały czas myślała o Witku i o tym, że naprawdę mino wszystko go kocha i nawet chyba już mu wybaczyła, więc zaczęła.
- Witek?
-Mhmm.
-Śpisz?
-Nie. A co?- zapytał zaciekawiony.
-Bo wiesz..- powiedziała Lena obracając się w stronę Witka- Tak sobie pomyślałam...
-No? Co takiego?
-Nie to głupie.
-No co?- Witek był już wyraźnie zaciekawiony. Obrócił się w stronę Leny i ich twarze dzieliło parę centymetrów.
Lena nic nie odpowiadając zbliżyła swoje usta do ust Witka, i złożyła na jego ustach pocałunek, delikatny, ale pełny namiętności. Witek nie pozostał obojętny i odwzajemnił pocałunek. Ich pocałunki stawały się coraz bardziej namiętne. Ta noc z pewnością należała do nich.
W sobotni wieczór Felek usnął i Lena jadła z Witkiem kolację. Witek postanowił przerwać niezręczną ciszę...
-Wracam do pracy.-oznajmił Witek.
Lena zakrztusiła się kawałkiem kurczaka.
-No kiedyś na pewno.- parsknęła ironicznie.
-Ja mówię serio. Za tydzień wracam do pracy.
-Witek jak ty to sobie wyobrażasz? Jesteś w trakcie rehabilitacji!
-Tak, ale idzie mi coraz lepiej i nie chce siedzieć już całymi dniami w domu. Mam tego dość. Zresztą to moja sprawa. Chciałem tylko żebyś wiedziała.
Witek kontynuował jedzenie. Lena nie mogła uwierzyć w to co usłyszała. Postanowiła nie podejmować dalszej rozmowy. Skończyła jedzenie. Wstała od stołu zabrała swój talerz i poszła w stronę kuchni. Schowała talerz do zmywarki i postawiła zaparzyć sobie zielonej herbaty na uspokojenie. Oparła ręce na blacie i zamknęła oczy, by ochłonąć, gdy nagle poczuła czyjeś ręce na swoim pasie. Przestraszyła się, ale gdy zobaczyła, że to Witek chciała się wyrwać. Jednak się to nie udało. Witek był uparty trzymał ją mocno i wcale nie chciał puścić.
-Lenka, posłuchaj...
-Nie Witek, już wystarczająco powiedziałeś- ponownie chciała się wyrwać lecz nic to nie dało- mógłbyś mnie puścić?
-Mógłbym, ale nie chce.
-Witek!
-Ej bo obudzisz Felka- Witek uśmiechnął się zadziornie do Leny tak jak kiedyś.
W Lenie obudziło się wspomnienie tego jak kiedyś spędzali takie wieczory jak ten. Gdy tylko Felek poszedł spać, mieli czas dla siebie i nie marnowali tego, a teraz? No cóż trochę się pozmieniało. Lena zdała sobie sprawę, że strasznie jej tego brakuje. I mimowolnie odpowiedziała na uśmiech witka swoim uśmiechem. Ale szybko się zorientowała i przestała się uśmiechać.
Witek zauważył szybką zmianę nastroju Leny. Kochał ją całym sercem i marzył tylko o tym by było jak dawniej. Gdyby tylko mógł cofnąć czas....
-Dawno nie widziałem Cię uśmiechniętej. Pięknie wtedy wyglądasz.
Lena zalała się rumieńcem, ale szybko oprzytomniała.
-Witek chyba musimy porozmawiać.
-Przecież rozmawiamy.
-Ale mi chodzi o poważną rozmowę.
Lena podjęła kolejną próbę wydobycia się z objęć Witka, lecz on nie dawał za wygraną.
-Lenka nie szarp się tak bo i tak cię nie puszczę. Takiego skarbu nigdy nie powinienem wypuszczać z rąk.
-Witek wiele się zmieniło, ale...-Witek jej jednak przerwał
-Dobra Lenka posłuchaj wiem, że nawaliłem i gdybym tylko mógł cofnął bym ten cholerny czas, ale niestety nie mogę. Kocham Cię i poczekam tak długo jak będzie potrzeba. Bo mam nadzieję, że kiedyś może mi wybaczysz.
-Witek, ja...
-A i jeszcze jedno nie ma mowy, żebyś spała u Felka w fotelu. Widzę przecież jaka chodzisz połamana przez cały dzień. Wracasz do sypialni, a ja idę na kanapę. Koniec tematu.
Witek to powiedziawszy dał Lenie szybkiego buziaka w policzek i poszedł do łazienki.
Lena stała oniemiała, przez jakiś czas. Dotarło do niej to co Witek powiedział. Postanowiła przenieść swoją pościel do sypialni. Gdy wszystko już przeniosła, postanowiła pooglądać telewizor w salonie. Włączyła TV. Leciała akurat jakaś komedia romantyczna. Witek wyszedł z łazienki i poszedł po swoją pościel do sypialni, Gdy wszedł do salonu zobaczył Lenę siedzącą na kanapie i oglądającą jakiś film. Położył więc pościel na ziemi i siadł w fotelu. Nie chciał przeszkadzać Lenie. Po prostu siedział w fotelu i patrzył, ale nie w telewizor tylko patrzył na najpiękniejszą kobietę na świecie. Gdy Lena uśmiechała się do telewizora Witek widząc uśmiech na twarzy ukochanej sam się uśmiechał. Lena zobaczyła Witka który w dalszym ciągu jej się przyglądał, zmieszała się trochę.
-No co się tak uśmiechasz?- spytała Witka.
-A nic. Tak tylko.
-Mhmm.. Tak tylko.
-Co oglądasz?- zapytał.
-A takie tam.
Lena zawsze oglądała takie filmy w objęciach Witka. Więc lekko się zmieszała.
-Nie wierzę. Pamiętasz? Zawsze razem oglądaliśmy takie filmy.
Lena zaczęła szukać pilot żeby przełączyć na coś innego. Myślała, że nie pamięta.. Gdy już wyciągnęła rękę po pilot Witek ją ubiegł.
-Nie ma mowy oglądaj sobie ja idę nie będę Ci przeszkadzał.
Witek to powiedziawszy udał się w stronę kuchni.
Lena zauważyła pościel na ziemi i zorientowała się, że siedzi na miejscu spania Witka i przez nią on nie może iść spać.
-Daj spokój Witek. Przepraszam zapomniałam się, że masz tu spać. Już ci zwalniam miejsce.
-Lena spokojnie ja nie idę jeszcze spać. Oglądaj sobie.
Witek otworzył szafkę, wyciągnął butelkę wina, dwa kieliszki i nalał. Wziął je do ręki i podszedł do Leny.
-Trzymaj twoje ulubione.
Powiedziawszy to odszedł w stronę kuchni.
-Dzięki- odpowiedziała Lena- może się przysiądziesz?- zapytała Witka wskazując miejsce obok siebie na kanapie.
-Z miłą chęcią.
Witek siadł obok Leny. Oglądali film, pili wino i śmiali się jak kiedyś. Lena podczas jednego napadu śmiechu mimowolnie oparła się głową o ramię Witka, lecz szybko się zorientowała i usiadła na swoim miejscu.
-Przepraszam.- bąknęła pod nosem.
-Nic się przecież nie stało.
Witek dolewał wina i oglądali. Dawno nie bawili się tak dobrze w swoim towarzystwie. Nadmiar wina sprawił, że Lena usnęła w ramionach Witka, który zresztą też usnął. Lena ocknęła się po jakimś czasie i postanowiła iść do sypialni. Okryła Witka kołdrą i udała się do sypialni. Nie potrafiła usnąć wiedziała, że na tej kanapie strasznie źle się śpi, a poza tym zdała sobie sprawę, że przełamała się dzisiaj i dała Witkowi zbliżyć się do siebie i podobało jej się to. Postanowiła więc iść do salonu. Podeszła do Witka i lekko go szturchnęła w ramię.
-Witek! Witek! - szepnęła do niego dalej go szturchając.
Witek się ocknął.
- Coś się stało?- zapytał zdziwiony, i skrzywił się lekko z powodu bólu kręgosłupa po leżeniu na tej kanapie,
-Witek źle Ci się będzie tu spało. Chodź do łóżka.
-Nie no dam radę. Nie jest tak źle.
Mimo iż Witek starał się ukryć ból przed Leną, ona jednak znała go zbyt długo.
-Witek znam Cię nie od dzisiaj widzę przecież, że Cię boli. Chodź!- powiedziała ostatecznie, wzięła Witka za rękę i poszła w stronę sypialni. Witek zdążył tylko wziąć pościel i ruszył za ukochaną. Położyli się lecz nie mogli spać. Lena cały czas myślała o Witku i o tym, że naprawdę mino wszystko go kocha i nawet chyba już mu wybaczyła, więc zaczęła.
- Witek?
-Mhmm.
-Śpisz?
-Nie. A co?- zapytał zaciekawiony.
-Bo wiesz..- powiedziała Lena obracając się w stronę Witka- Tak sobie pomyślałam...
-No? Co takiego?
-Nie to głupie.
-No co?- Witek był już wyraźnie zaciekawiony. Obrócił się w stronę Leny i ich twarze dzieliło parę centymetrów.
Lena nic nie odpowiadając zbliżyła swoje usta do ust Witka, i złożyła na jego ustach pocałunek, delikatny, ale pełny namiętności. Witek nie pozostał obojętny i odwzajemnił pocałunek. Ich pocałunki stawały się coraz bardziej namiętne. Ta noc z pewnością należała do nich.
O mnie
Dobra to biorę się do roboty. Czas zacząć w końcu prowadzić tego bloga. Długo się do tego zbierałam, ale ważne, że w ogóle dałam radę ;)
Chciałabym na początku napisać parę rzeczy o sobie. Tak więc w tym roku zaczęłam studia. Studiuję dziennie Finanse i Rachunkowość na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach. Jest ciężko, ale na razie daję radę.
Jak pewnie każdy z nas oglądając seriale, czy to polskie czy zagraniczne mam swoje ulubione postacie czy pary...
Wstawię taką małą listę par które uwielbiam i którym z całego serca kibicuje, ale są też takie które się rozpadły, ale bardzo bym chciała by byli razem <3 Wstawię tylko dlatego, że może jeśli będę miała czas postanowię coś pisać jakieś nowe opowiadanie i wtedy pomożecie mi o kim mam pisać :D
A więc:
1. Na dobre i na złe:
- Lena i Latoszek
- Hana i Piotr
2. Przyjaciółki:
- Zuza i Łukasz
3. Prawo Agaty:
- Agata i Marek
4. M jak miłość:
- Kasia i Marcin
- Anna i Werner
5. Jeden gniewny Charlie:
- Charlie i Kate
6. Jak poznałem waszą matkę:
- Robin i Barney
7. Plotkara:
- Blair i Chuck
Chciałabym na początku napisać parę rzeczy o sobie. Tak więc w tym roku zaczęłam studia. Studiuję dziennie Finanse i Rachunkowość na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach. Jest ciężko, ale na razie daję radę.
Jak pewnie każdy z nas oglądając seriale, czy to polskie czy zagraniczne mam swoje ulubione postacie czy pary...
Wstawię taką małą listę par które uwielbiam i którym z całego serca kibicuje, ale są też takie które się rozpadły, ale bardzo bym chciała by byli razem <3 Wstawię tylko dlatego, że może jeśli będę miała czas postanowię coś pisać jakieś nowe opowiadanie i wtedy pomożecie mi o kim mam pisać :D
A więc:
1. Na dobre i na złe:
- Lena i Latoszek
- Hana i Piotr
2. Przyjaciółki:
- Zuza i Łukasz
3. Prawo Agaty:
- Agata i Marek
4. M jak miłość:
- Kasia i Marcin
- Anna i Werner
5. Jeden gniewny Charlie:
- Charlie i Kate
6. Jak poznałem waszą matkę:
- Robin i Barney
7. Plotkara:
- Blair i Chuck
poniedziałek, 29 grudnia 2014
Hej :)
Hej tu Magda ;)
Bardzo lubię parę Latoszków z "Na dobre i na złe" więc postanowiłam, że napiszę jakieś opowiadanko o nich ;D
Mam pewien problem, a mianowicie" nie wiem od czego zacząć. Czy od samego początku tzn. jak się poznali itd., czy może zacząć od narodzin Felka, a może od wypadku Witka?
Sama nie wiem...
Ciężko jest mi się zdecydować...
Może ktoś pomoże?
Jakieś komentarze?
Propozycje?
Czekam z niecierpliwością :)
xoxo Magda ;*
Bardzo lubię parę Latoszków z "Na dobre i na złe" więc postanowiłam, że napiszę jakieś opowiadanko o nich ;D
Mam pewien problem, a mianowicie" nie wiem od czego zacząć. Czy od samego początku tzn. jak się poznali itd., czy może zacząć od narodzin Felka, a może od wypadku Witka?
Sama nie wiem...
Ciężko jest mi się zdecydować...
Może ktoś pomoże?
Jakieś komentarze?
Propozycje?
Czekam z niecierpliwością :)
xoxo Magda ;*
Subskrybuj:
Posty (Atom)